sobota, 25 lipca 2015

Tytus Groan

tytuł:                           Tytus Groan
autor:                          Mervyn Peake
przeczytana:               18 lipca 2015
tytuł oryginału:            "Titus Groan"
data wydania: pierw.:  1946
                      polsk.:  2011
wydawnictwo:            Wydawnictwo Literackie
tłumaczenie:               Jadwiga Piątkowska
liczba stron:                544
ISBN:                        978-83-08-04795-8
kategoria:                   fantastyka
moja ocena:                9/10
seria:                          Gormenghast tom 1/4







OPIS
  W zamczysku Gormenghast, plątaninie korytarzy, schodów i tajemnych przejść, rodzi się siedemdziesiąty siódmy spadkobierca starodawnego rodu - Tytus. Lecz w zamku pojawia się ktoś jeszcze - przebiegły służący, który wprowadził zamęt w tym tradycyjnym świecie...

  Rodzina Groan, ekscentryczna służba zamkowa i ludzie żyjący wokół zrujnowanego zamczyska to bohaterowie tej pasjonującej powieści. Wyjątkowy język Peake'a, jego rzadka umiejętność malowania obrazów słowem i groteskowy humor przenoszą nas do niepokojącego świata, gdzie zwykłe wydarzenia niespodziewanie przypominają nam rzeczywistość, a życie wydaje się snem.
  Każdy czytelnik, który odważy się przekroczyć progi Gormenghast, nigdy tej podróży nie zapomni.

  "Ta ekstrawagancka opowieść o przypominającym labirynt zamku, zamieszkanym przez przebiegłych, dickensowskich bohaterów, to prawdziwy klasyk literatury fantasy naszych czasów."
"The Washington Post"

  Cykl Poeke'a to pozycja obowiązkowa dla fanów literatury fantasy: wyjątkowa i niepowtarzalna, przetłumaczona na trzydzieści języków.

MOJA OPINIA
  Mervyn Peake, żyjący w latach 1911 do 1968, brytyjski artysta, poeta i ilustrator, zyskał swą niewątpliwie zasłużoną sławę, dzięki cyklowi Gormenghast, opowiadającym o rodzie Groanów, pięknym i rozległym zamku oraz o ludziach, którzy każdego dnia wykonują tam najróżniejsze czynności.

  Pierwszy tom tego cyklu, zatytułowany "Tytus Groan" opowiada o narodzinach 77. spadkobiercy majątku Groanów, Tytusa. I choć historia zaczyna się dość spokojnie, to w miarę czytania, można odnieść wrażenie, że w tym zamku istnieje więcej tajemnic i spisków niż słów kiedykolwiek wypowiedzianych. Kuchmistrz Swelter nienawidzi pierwszego służącego Jego Wysokości - Flaya. Siostry bliźniaczki, Clarice i Cora pragną władzy, którą odebrała im hrabina - Gertruda. Fuksja nie znosi wszystkich, oprócz swej niańki - Pani Slagg; i nader wszystko pragnie samotności. A mały i podstępny Steerpike, uciekłszy z kuchni pląta się po zamku z zamiarem jego opuszczenia, dopasowując swą odgrywaną rolę do każdej osoby, którą spotka po drodze. I tak z dnia na dzień ludzie się nienawidzą, knują przeciw sobie, a mały Tytus rośnie jak na drożdżach, nieświadomy swego losu, przeznaczenia oraz wrogów.

  W książce odnaleźć można, prócz zatruwania sobie wzajemnie życia, humor i piękne opisy zamczyska, które są charakterystyczne dla Mervyn'a.

  "Chodźcie, drogie panie, chodźcie. Droga pani Slagg, każdego dnia wygląda pani o sto lat młodziej. Tędy, tędy."

  Wielu twierdzi, że "Tytus Groan" jest fantastyką. Jednak nie odnajdzie się tam czarów, różdżek, klątw, czarodziejek, znikających ścian, psotnych schodów, czy ruszających się obrazów. Odnaleźć za to można skutki podjętych źle decyzji, piękne słowa na wietrze, sarkazm oraz stek kłamstw, aby móc spokojnie żyć i osiągnąć upragniony cel.

  "Fuksja szła powoli, żałując, że nie jest sama.
  - Nie powinno być ani bogatych, ani biednych, ani silnych, ani słabych - powiedział Steerpike, wyrywając metodycznie nóżki owada, jedną po drugiej. - Równość to wielka rzecz, równość to wszystko. - Cisnął okaleczonego owada. - Zgadza się pani, Lady Fuksjo? - powiedział."

  Piękne komnaty, łoża z baldachimem, kominek, w którym igra ogień, tajemne przejścia. Samotność i przestępstwa, królewskie rytuały... a wszystko to otoczone ogromnym murem, za którym żyją ludzie, parający się rzeźbiarstwem. Tylko dzięki temu zawodowi i poprzez wykonanie najpiękniejszej rzeźby roku, szarzy ludzie mogli raz w miesiącu przy pełni księżyca, udać się za mury zamku i przechadzać się nocą. To był dar króla dla pospólstwa.

  I choć nie jest to fantastyka z zapierającymi dech w piersi efektami specjalnymi, to na dobre książka zdobyła moje serce. Stało się tak nie tylko przez to, że książka ma dobre ponad 500 stron, ale również przez to, jak pięknie potrafią być ubrane w słowa 32 litery naszego polskiego alfabetu. Ze swymi staropolskimi słowami, umarłymi tradycjami oraz głęboko zagrzebanymi ludzkimi uczuciami, książka staje się przepięknym dziełem. Bohaterowie,  wykreowani w perfekcyjny sposób, nie potrzebowali dla mnie imion, ponieważ rozpoznawałam ich po samym słowie, ubraniu, czy charakterystycznym chodzie.

  Jedynym co mnie ubodło, to występujące w książce błędy w dialogach, które objawiały się brakiem odpowiednich znaków interpunkcyjnych. Czasami nie wiedziałam, czy autor coś myśli, czy coś mówi. To wprowadzało mnie w drobne rozdrażnienie i zdecydowanie przedłużyło datę końcową przeczytania książki. Jednak nie wpłynęło znacząco na rozwój akcji, ponieważ błędy te nie występowały w całej książce, tylko miejscowo.

  Ogólne moje wrażenie są pozytywnie pozytywne. Spodziewałam się czegoś innego po tak sławnej i rozchwytywanej książce, choć to, co otrzymałam mnie nie rozczarowało. Chciałam piękną opowieść o zamku i ją otrzymałam; wraz z perfekcyjnie wykreowanymi postaciami, humorem, sarkazmem i spiskami, tworzy niezwykłą opowieść o rodzinie Groanów oraz służbie, która wydawałoby się milcząca i usłuchana, potrafi wyrazić swoje zdanie nader dosadnie. I choć nie jest to typowa fantastyka, mogę z czystym sercem oraz sumieniem, zagwarantować, że każdy odnajdzie w niej coś, co pokocha, wraz z czymś, co znienawidzi.

  "Zaczął się drapać przez okropną dziurę w szkarłatnych łachmanach. Podczas trwania owego zajęcia nastąpiła chwila ciszy. Steerpike zaczął przenosić ciężar ciała na drugą nogę.
  - Jak myślisz, gdzie idziesz? Stój spokojnie, ty szczurze nieszczęście, dobrze? Na ślepia matki, którą pochowałem zadem w górę, trzymaj się ziemi, chłopcze, trzymaj się ziemi. - Włosy wokół ust zalepiły się śliną, gdy wymacywał kulę na kamiennym stole."


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:

    

8 komentarzy:

  1. Jestem już spaczona przez te wszystkie horrory, bo jak tylko przeczytałam, że akcja rozgrywa się w zamku, od razu poczułam dreszcz ekscytacji na myśl o gotyckich horrorach :P I chociaż tym razem nie o to chodzi, to mam przeczucie, że książka może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci się spodobać :) Jednak musisz przygotować się na dłuugą akcję :) Tam cały czas dzieje się coś, co należy zapamiętać i dopiero na samym końcu każdy element pasuje do siebie jak puzzel :)

      Usuń
    2. Postaram się podołać temu wyzwaniu :)

      Usuń
    3. Jestem ciekawa, jaka będzie Twoja reakcja :)

      Usuń
  2. Może być ciekawie :) Z resztą jak akcja dzieje się w zamku to zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że w komnatach wydarzą się ciekawe rzeczy ;) Będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieją się całkiem ciekawe rzeczy, o tak :).

      Usuń
  3. Absolutny klasyk gotyckiego fantasy i horroru. Mistrzowska lektura, cała seria. Chciałbym dorwać ją z Literackiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że Ci się to uda :) Warto na nią polować, a na allegro ceny coraz mniejsze :)

      Usuń

Witam :)
Będzie mi miło, gdy odwiedzając tę stronę, zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam,
Crystal